Meble ogrodowe w nowej szacie.

Nie ma to jak odpoczynek. Najlepiej w ogrodzie, tak by móc się schronić przed słońcem, przed deszczem. Jeżeli już ma się altanę, to można tam spędzić mnóstwo czasu, biesiadując samotnie lub z przyjaciółmi. Żeby nie było, można też uczyć się, pracować, czy nawet spać. Moja altana jest sporych rozmiarów, wykonana w całości samodzielnie. Taka autorska realizacja mojego pomysłu, ha ha, wykonanie męża. No ktoś musi przecież. Meble tzn. stół i ławki również zostały przez niego zrobione.

13592555_1061049233974869_1162271495624597035_n

Meble, oj przeszły wiele. Ale to już inna historia. Przede wszystkim zostały wykonane z desek z odzysku, pozostały z jakiejś budowy. Kiedyś zostały solidnie oczyszczone, zabezpieczone przed warunkami atmosferycznymi. Ale wszystko ma swój kres. Zarówno stół jak i ławki, cały rok, czy to słońce, czy deszcz, czy lato, czy zima, stoją sobie w altanie.  Zaczęły wyglądać już mało zachęcająco do biesiadowania. Co wcale nie przeszkadzało ptakom czy kotom, których ślady imprezowania niejednokrotnie znajdowałam.

13494750_1055719484507844_6114793681224063685_n

Sami widzicie, nieładne te meble. No, w każdym razie mnie przestały się podobać. Nie lubię bezczynności, szybko podjęłam decyzję, że je uratuję od zagłady. Małżonek oczywiście był przeciwny, że tyle roboty, że się nie opłaca, że dechy stare, itp itd. No nie wiem… Wytaczał argumenty, ale co tam, postanowiłam i już. Sama dam radę. Ponieważ lakieru było kilkanaście warstw, musiałam ostro przyłożyć się do oczyszczenia. Oj, było ciężko. Dobrze, że miejscami już lakieru nie było. Szlifowanie papierem ściernym ręcznie nie wchodziło w grę. Moja “machina” poszła w ruch.

13508924_1055719564507836_8797047718538526283_n

Ręce bolały okropnie, pyłu pełno. Ale nie poddałam się. Mało tego, przeciwnik ratowania mebli cichaczem , gdy ja robiłam sobie przerwę, sam brał się za szlifowanie. Nagle mu się spodobało. Deski zostały całkowicie pozbawione wszystkich poprzednich lakierów. Zyskały na urodzie. Całość oczywiście została odpylona, tzn. dokładnie miękką szmatką usunęłam wszystkie paprochy.  Już w głowie świtała mi myśl, jak ozdobić, by nie było nudno. Nie ukrywam, że wizyta w Zalipiu mnie tu zainspirowała.

13524465_1061048730641586_8748988163656415560_n

Blat stołu, siedziska i oparcie ławek, pomalowałam białą farbą akrylową. Farbę rozwodniłam trochę, żeby nie zakryła faktury desek. Słoje, pęknięcia, są widoczne. Dodatkowo ozdobiłam motywem maków, które bardzo lubię. Zrobiło się sielsko. Meble muszą stać na zewnątrz, dlatego obowiązkowo musiałam je zabezpieczyć. Po wyschnięciu wyżej opisanych kolorowanek, kilkakrotnie pomalowałam lakierobejcą Bondexu w bezbarwnym kolorze. Dość długo utrzymywał się efekt lepkości, ale na szczęście minął. Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona.

13522010_1061049183974874_6421059538655495114_n

Zachęcam do takiego samodzielnego odnowienia mebelków ogrodowych. Nie jest to trudne. Jedynie bolą ręce, od szlifowania. Trzeba docisnąć sprzęt do deski i opanować drgania. Reszta to już sama przyjemność. Na dodatek praca na świeżym powietrzu, trochę gimnastyki. Czyli same pozytywy. Mam nadzieję, że udało mi się Was zainspirować i namówić do zmiany nudnych, zniszczonych stołów, ławek ogrodowych.

Kochani, jak myślicie, udała się metamorfoza mebli ogrodowych ?

                                                                      Dziękuję za uwagę, Wasza Ania.

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s